
Napisałam dziś długi wylewny post i insta go wystrzelił gdzieś w kosmos. Ale to tylko potwierdza, że ma to wybrzmieć, że komuś to może się przydać, a po to tu jestem i tworzę(ostatnio nie zbyt często, ale o tym innym razem).
Otóż od jakiegoś czasu czuję w sobie pewny „zgrzyt”- nazwijmy to ogólnie i na rzecz mojej rozkminy wiosenne przesilenie( czy kogoś z Was ono też dopadło?)..
Dziś rano idę do pracy i przyglądam się tym zgrzytom w sobie..a potem moją uwagę przykuły nagie drzewa..takie niepozorne, szare..jednakże oświetlone słońcem..sięgam pamięcią i przypominam sobie jak pięknie kwitły, jakie piękne liście były na nich, jaki fajny cień latem dają..
I tak sobie pomyślałam w kontekście zgrzytów..
Czasem chcemy, żeby wszystko było u nas pod kontrolą, tak ładnie, wręcz idealnie..
Że to, co odkryliśmy to od razu wprowadzamy w życie i to życie żyjemy bez skazy i urazy..
Dążymy do wyimaginowanego szczęścia, świata, porządku.. a tak naprawdę chodzi o to, by dostrzegać w sobie te wszystkie dobre zmiany, te wszystkie szarości oświetlone i ogrzane słońcem, które w swoim czasie wypuszczą pędy, obdarują obficie kwiatami i dadzą nie jednej duszy cień w upalne dni..
To dzisiejsze drzewo, słońce i ta rozkmina rozświetliły cały mój dzień!
To jest przecudowne uczucie, kiedy po raz kolejny uświadamiasz sobie, że
💜dobro, piękno, szczęście i wiele wiele innego
jest złożone w Tobie! 💜
Wystarczy spojrzeć, dostrzec, przyjąć i tym się dzielić..
A druga myśl jest już po naszej wycieczce do lasu- las, wg przyroda jest dobra na wszystko!
Po całym dniu w hałasie i rażącym świetle, przy monitorach i stresie.. idźcie do lasu..obcowanie z naturą koi, otula i pomaga złapać oddech 💜
Życzę Wam dostrzegać dobro i piękno w Was i wokół Was 🙂
