
Wróciłam zmęczona z pracy. Wróciłam do domu, w którym spędziliśmy całą Rodzinką dobry czas przy jedzonku, rozmowach, czytaniu i układaniu klocków. Spontanicznie powstała też nowa krótka, lecz niesamowicie żywa i prosta modlitwa 💜..
Niedawno skończyłam smażyć naleśniki i gotować rosół.
Chwila „prysznica” dla ciała i ducha.
Wiem, że muszę iść spać, bo jutro muszę wstać rano i muszę się wyspać- bo miałam wymagający dzień dzisiaj i będę miała nie mniej wymagający dzień jutro.
Jestem zmęczona tym ciągłym „muszę”.. To nie narzekanie, lecz fakt..
Ostatnio daleko mi do harmonii i raczej o spójności mogę tylko śnić..dużo zgrzytów, dramatów, napięcia i trudnych myśli..
Ale czy na pewno? Czy tylko ten trud mnie na dzień dzisiejszy określa i zarazem skreśla?
Od kilku dni we mnie mocno pracują słowa o. K. Pałysa:
„W życiu nas nie definiuje to, co nam wychodzi, lecz to, co wybieramy.”
Mnie osobiście te słowa napawają nadzieją!
Swoją drogą, mimo różnych trudności wiara i relacja z Bogiem napełnia mnie jednak nadzieją i pomaga spojrzeć na pewne wydarzenia i okoliczności głębiej i szerzej- jest w tym wszystkim Opatrzność Boża, która mnie prowadzi (mimo, że nie wiem dokąd..). To mi pomaga walczyć i się nie poddawać..
Codziennie dokonuje wyboru- staram się ufać, uczę się tego, mimo, że dużo rzeczy nie rozumiem i po ludzku nie chcę..
Staram się nie oceniać siebie na tej drodze, bo przecież chodzi nie o mnie, lecz o Boże Miłosierdzie..
Wybieram pokorę (oczywiście idzie mi to wcale nie tak łatwo) i „wąską drogę”- taki już jest mój „urok”..
Dużo tego „muszę”, lecz jeszcze więcej jest „wybieram”.. Być może o to właśnie chodzi?
Nie wyplewiać chwasty, lecz pielęgnować dobro.
To małe i duże, i wcale nie widoczne dla innych oczu..
Codzienność utkana z wyborów na Chwałę Bożą, nie swoją..
Zadaje sobie jedno pytanie:
Czy chciałabym się wycofać z tego procesu?
Nie!
Wybieram trwać, na ile mogę, działać i też cieszyć się życiem!
Paradoksalnie, ale jednak teraz, kiedy jestem totalnie wytrącona ze strefy komfortu, jest dużo zawirowań i „mniej czasu”( wciąż bawi mnie to sformułowanie, ale nie o tym teraz) to doświadczam też dużo dobra- tego Bożego..Dostrzegam innych w ich radościach i smutkach i nie uciekam od tego, nie adoruję swoich dramatów..
Jest to bardzo mocne i intymne przeżycie, więc zachowam to dla siebie. Jednak piszę o tym, by się podzielić z Wami tym, że życie to nie zebra- czarny lub biały „pasek” na zmianę.
Życie- to Boże dotyki!
Życie to różnorodność!
Życie to piękno kolorów!
Życie to szereg wyborów, doświadczeń, przeżyć, które nas kształtują i zmieniają.
Życie to Bożą Obecność i Miłość, która wciąż nam towarzyszy:
„Gdy będziesz przechodził przez wody, będę z tobą, a gdy przez rzeki, nie zaleją cię; gdy pójdziesz przez ogień nie spłoniesz, a płomień nie spali cię.”
KSIĘGA IZAJASZA 43:2
To jest pewne- Bóg jest z Tobą!
Zawsze i wszędzie 💜!
