21.45

Wróciłam zmęczona z pracy. Wróciłam do domu, w którym spędziliśmy całą Rodzinką dobry czas przy jedzonku, rozmowach, czytaniu i układaniu klocków. Spontanicznie powstała też nowa krótka, lecz niesamowicie żywa i prosta modlitwa 💜..

Niedawno skończyłam smażyć naleśniki i gotować rosół. 

Chwila „prysznica” dla ciała i ducha.

Wiem, że muszę iść spać, bo jutro muszę wstać rano i muszę się wyspać- bo miałam wymagający dzień dzisiaj i będę miała nie mniej wymagający dzień jutro.

Jestem zmęczona tym ciągłym „muszę”.. To nie narzekanie, lecz fakt..

Ostatnio daleko mi do harmonii i raczej o spójności mogę tylko śnić..dużo zgrzytów, dramatów, napięcia i trudnych myśli.. 

Ale czy na pewno? Czy tylko ten trud mnie na dzień dzisiejszy określa i zarazem skreśla?

Od kilku dni we mnie mocno pracują słowa o. K. Pałysa:

„W życiu nas nie definiuje to, co nam wychodzi, lecz to, co wybieramy.”

Mnie osobiście te słowa napawają nadzieją!

Swoją drogą, mimo różnych trudności wiara i relacja z Bogiem napełnia mnie jednak nadzieją i pomaga spojrzeć na pewne wydarzenia i okoliczności głębiej i szerzej- jest w tym wszystkim Opatrzność Boża, która mnie prowadzi (mimo, że nie wiem dokąd..). To mi pomaga walczyć i się nie poddawać..

Codziennie dokonuje wyboru- staram się ufać, uczę się tego, mimo, że dużo rzeczy nie rozumiem i po ludzku nie chcę..

Staram się nie oceniać siebie na tej drodze, bo przecież chodzi nie o mnie, lecz o Boże Miłosierdzie..

Wybieram pokorę (oczywiście idzie mi to wcale nie tak łatwo) i „wąską drogę”- taki już jest mój „urok”..

Dużo tego „muszę”, lecz jeszcze więcej jest „wybieram”.. Być może o to właśnie chodzi?

Nie wyplewiać chwasty, lecz pielęgnować dobro.

To małe i duże, i wcale nie widoczne dla innych oczu..

Codzienność utkana z wyborów na Chwałę Bożą, nie swoją..

Zadaje sobie jedno pytanie: 

Czy chciałabym się wycofać z tego procesu?

Nie!

Wybieram trwać, na ile mogę, działać i też cieszyć się życiem!

Paradoksalnie, ale jednak teraz, kiedy jestem totalnie wytrącona ze strefy komfortu, jest dużo zawirowań i „mniej czasu”( wciąż bawi mnie to sformułowanie, ale nie o tym teraz) to doświadczam też dużo dobra- tego Bożego..Dostrzegam innych w ich radościach i smutkach i nie uciekam od tego, nie adoruję swoich dramatów..

Jest to bardzo mocne i intymne przeżycie, więc zachowam to dla siebie. Jednak piszę o tym, by się podzielić z Wami tym, że życie to nie zebra- czarny lub biały „pasek” na zmianę. 

Życie- to Boże dotyki!

Życie to różnorodność!

Życie to piękno kolorów!

Życie to szereg wyborów, doświadczeń, przeżyć, które nas kształtują i zmieniają. 

Życie to Bożą Obecność i Miłość, która wciąż nam towarzyszy:

„Gdy będziesz przechodził przez wody, będę z tobą, a gdy przez rzeki, nie zaleją cię; gdy pójdziesz przez ogień nie spłoniesz, a płomień nie spali cię.” 

KSIĘGA IZAJASZA 43:2

To jest pewne- Bóg jest z Tobą!

Zawsze i wszędzie 💜!

Jeśli podoba Ci się moja twórczość: