
Zacznę chyba od tego, że ta lektura po prostu nie może nie wzbudzać emocji. Różnych i bardzo silnych, pobudza do myślenia i przyjrzenia się sobie i wspólnocie ludzi, którymi się otaczamy. Ale nie o emocjach chcę Wam powiedzieć.
Po kolei.
Słyszymy niejednokrotnie o przekroczeniach, wyrządzanych krzywdach, nadużyciach w kościele.. To jest przykre, bolesne i trudne. Jednak nie możemy na tym pozostać! Warto poznawać prawdę. Dlatego warto czytać takiego typu książki jak ta, by właśnie dokładnie poznać prawdę.
W tej publikacji dostrzegam rzetelne śledztwo, obiektywizm i gruntowne fakty. I tutaj się zatrzymam, bo przyznam, że (jest to moja pierwsza książka autorstwa Pana Terlikowskiego) jestem pod ogromnym wrażeniem zaangażowania i przedstawienia tematu Mariawitów. Nie jest to czubek góry lodowej tylko jest to spójna całość!
Jako osoba, która wcześniej coś tam o nich (mariawitach)słyszałam chciałam dowiedzieć się nieco więcej. A w zamian dostałam wyczerpująco opisaną sprawę Mariawitów, poznałam ich drogę od początku, każdy etap.
Przyznam, że pierwszą część czytałam dużo chętniej, chłonęłam strona za stroną.. Natomiast druga część wchodziła ciężko. Myślę, że wynika to z tego faktu, że naprawdę tam dużo się działo i czym dalej w las tym więcej drewna.. i to jakiego 🫢..i człowiek poczuł przesyt tym dramatyzmem, aczkolwiek warto przez to przebrnąć i doczytać do końca. Chociażby dlatego, żeby nie być „kanapowym ekspertem” i rozumieć co, jak i dlaczego co jakiś czas się dzieje we wspólnocie Kościoła, jak dochodzi do przekroczeń i nadużyć.
Myślę, że warto sięgnąć po tę książkę przede wszystkim dlatego, że w sposób namacalny można zobaczyć to, co widzimy niejednokrotnie też dzisiaj: brak pokory i poddania się obiektywizacji ze strony roztropnego kierownika duchowego, osobiste uczucia, odczucia i interpretacje zamiast mądrego rozeznawania, osobiste ambicje i pycha mylone z Wolą Bożą, odrzucanie prawdy dla własnej wyobraźni, patologia duchowości i nadużywania zamiast zdrowej relacji z Bogiem i żywej wiary.
Bardzo ważne jest to, że autor nie zajmuje pozycji „za” lub „przeciw”, ale ma w sobie odwagę nazywać rzeczy po imieniu i pokazać mechanizmy działania wspólnot i instytucji. Jest tutaj obiektywizm, konkret, rzetelność.
Podoba mi się to, że czytelnik naprawdę rozumie całokształt i sam „trawi” treści tu zawarte: początek Mariawityzmu, co na to się złożyło (czyli cała otoczka historyczna, polityczna, kryzys duchowy, trudne warunki do funkcjonowania i wzrostu duchowego kapłanów), dokładny portret samej Mateczki i jej objawień, jak też dynamiczny rozwój jej dzieła, wiele rozmów, fragmentów objawień, pism, dokumentów i to jak to dzieło ewoluowało (jeśli można tak nazwać te wszystkie bolesne zdarzenia).
To niesamowicie ciekawa historia, w porywach piękna, jednak bardzo tragiczna.
Polecam tę książkę absolutnie każdemu.
Warto być świadomym i myślącym człowiekiem. A ta książka temu służy!
Dziękuję Panu Tomaszowi Terlikowskiemu za cenny wkład we wzrost świadomości myślących i poszukujących prawdy ludzi!
Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Znak.
