Światło pożyczone

Czy to, co znamy i mamy nam wystarczy, by żyć?

Pytanie raczej retoryczne, jednak w swoim sercu warto na nie odpowiedzieć 😉..

Nie ma człowieka, który znał by się na wszystkim, ale każdy z nas jest powołany, zaproszony do tego, by odkryć potencjał swój i otaczającego świata. 

„Niekiedy nie dostrzegamy światła, ale dzięki niemu widzimy wszystko inne. Bez światła nie ma życia. Bez światła nie ma porządku. Bez światła nie ma współpracy, nie ma języka i komunikacji…”

Właśnie taką zachętą i też pokazaniem głębi, piękna, dobra i światła jest ta książka.

Od razu powiem, że jest to zupełnie inna książka.  Jakby można było zrobić taki rodzaj „Inna książka, warta Waszej uwagi” to ta pozycja zdecydowanie byłaby na topie!

Nie jest to poradnik, encyklopedia czy streszczenie dzieł sztuki. Nie jest to rozmydlanie czy zbiór patosów. To jest połączenie, bardzo dobre połączenie słowa, wiary, refleksji, wyobraźni, obrazów. To książka o sztuce, ale tylko na pierwszy rzut oka. A tak naprawdę to dryfowanie po ludzkich uczuciach, pragnieniach i głębi, to zachęta do tego, by się pozbyć ograniczeń w swoim patrzeniu i wreszcie przejrzeć. 

Po co żyjemy?

Po co wierzymy?

Po co tworzymy?

Na te pytania autor szuka odpowiedzi omawiając wybitne dzieła sztuki (tutaj proszę się nie przerazić, jeśli podobnie, jak ja macie dość okrojoną wiedzę na temat sztuki. To wcale nie przeszkadza w czytaniu i reflektowaniu nad treściami zawartymi w książce). 

Russ Ramsey, autor tej publikacji, ma dość przekonujący, inspirujący i nawet zaskakujący styl – pokazuje nam, czytelnikom na przykładzie dziewięciu wybitnych artystów, ich drogę do poszukiwania i dążenia do światła. Pokazuje poprzez ich twórczość Boże Światło. Wybiera fragmenty ich życia wcale nie idealne..i, co ciekawe, najczęściej w takie „mroczne odcinki życia” artyści tworzyli swoje wybitne dzieła.. Przypadek?

Dzięki temu te obrazy i rzeźby stają się nam bliższe, zrozumiałe i sensowne. Osobiście dla mnie takie oprowadzenie po „muzeum sztuki” było bardzo odkrywcze. Wcześniej kojarzyłam te obrazy czy rzeźby, ale nie znałam ich historii. Widziałam efekt końcowy, a brakowało właśnie tej drogi..Podobnie jak dzisiaj – patrzymy na coś i niemal od razu mówimy „lubię” -„nie lubię”, a warto poznać lepiej, warto poznać drogę, by zrozumieć, dostrzec więcej, spojrzeć głębiej..

Twórcy pisali, rzeźbili, tworzyli z zapałem, z bólem, z impetem, z całą potęgą i zarazem ciężarem życia i talentu. Światło i cień wprost i przenośnie wymieszali się w ich życiu i twórczości. Dążyli do piękna, prawdy, dobra. To dążenie wypełniało ich i odzwierciedlało się w ich twórczości. To coś więcej, niż widzi człowiek..

Bo oprócz imponujących dzieł sztuki było życie. I właśnie to życie wybitnych artystów jest nacechowane różnymi problemami, poszukiwaniami i dążeniami. Przede wszystkim o życiu tych wybitnych artystów warto się dowiedzieć, a już później poznać ich twórczość. Mamy taką możliwość czytając tę książkę. Tutaj jest zarówno o twórcach, jak i o ich tworzeniu. Na dodatek jest dość dużo zdjęć tej że twórczości. Co zdecydowanie jest ogromnym plusem tej publikacji ( osobiście bardzo lubię książki z ilustracjami). To pobudza wyobraźnię, pomaga się skupić na poszczególnych treściach, a jednocześnie wzbogaca słowo obrazem.

Poznając życiorys zupełnie inaczej spojrzymy na twórczość. Spojrzymy też inaczej na pewne kwestie w naszym życiu..

Czytając o rozterkach, kryzysach, sukcesach (które były osiągnięte w dość trudnych warunkach) możemy przeanalizować własne życie, wybory, dążenia, tworzenie.

Co było w głowie, w sercu tak utalentowanych osób? Jak powstała sztuka, która porusza miliony ludzi? Czym była nacechowana ta droga?  

Jak tworzyć prawdziwe dzieło sztuki w psychiatryku?(Vincent van Gogh „ Autoportret z zabandażowanym uchem”.  Zdecydowanie ta historia zostanie na długo ze mną..)

Jak być homoseksualistą i jednocześnie wiernym Bogu utalentowanym artystą z olbrzymim potencjałem?( Michał Anioł „Dawid”)

O tych (i nie tylko) sprzecznościach ( a czy na pewno sprzecznościach?) przeczytamy w tej książce.

Nie będę zdradzać wszystkich szczegółów, nie będę też o każdej historii i postaci opowiadać. Ale gwarantuje, że chociaż jeden artysta i jego dzieło zostanie z Wami na długo. Natomiast głębokie spojrzenie autora tej publikacji i jego przemyślenia i spostrzeżenia pobudzają do głębokich przemyśleń własnych. :

„Kiedy nasze morza zostają spokojne, uważamy je za bezpieczne. Mówimy: , Znam te wody jak własną kieszeń.’ Ale w istocie mamy na myśli to, że dobrze znamy te wody, gdy są spokojne, gdy nasze łodzie są solidne, świeci słońce i mamy należyte zapasy. Tymczasem taki stan, jak się okazuje, nie ma wiele wspólnego ze świadomością tego, co kotłuje się w głębinach lub gromadzi na ołowianym niebie. Kiedy już rozpęta się sztorm, będzie dla nas zupełnie nową lekcją.”

Dostrzegam tutaj bardzo ważny wydźwięk tej lektury:

Wszystko, co mamy, każde dobro, każde światło pochodzi od Boga. Otwartość na zmianę perspektywy, nasze dążenie do Odwiecznego Światła jest ponad naszą ułomność, a nasze błędy, niedoskonałości, ograniczenia i upadki nie umniejszają potęgi Światła, które na nas spływa. Jesteśmy twórcami i tworzymy dzięki Bożej światłości..

Dzięki tej książce każdy sam sobie odpowie na nurtujące w sercu pytania (być może nawet te uśpione).

Zaskakująca, głęboka, inspirująca i poruszająca jest ta książka. Nie przytłacza, ale nie znika też bez śladu. 

Uważam, że warto po nią sięgnąć każdemu, kto dąży i pragnie do Światła, kto chce mieć wrażliwe na dobro i piękno serce, kto chce żyć głębiej i zauważać więcej..

Książka dostępna tutaj- https://wydawnictwo.pl/pl/p/Swiatlo-pozyczone/5538

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Promic.

Jeśli podoba Ci się moja twórczość: