
Dzieci uczą prostoty i zaufania.
Dzieci są najlepszą inspiracją!
Dziś w nocy, prawdopodobnie nad ranem (nie wiem dokładnie, bo nie biorę telefon do sypialni) przywędrował do naszego łóżka Pierworodny. Kilka godzin przed tym okazał się też tam Drugirodny.
Ja najpierw wstałam (myśląc, że to super pora na wstanie i realizację wyimaginowanych porannych spokojnych chwil bez hałasu i dramatów), spojrzałam na zegarek-4.38.
Nieźle .. pomyślałam i..poczułam, że mam jednak wrócić do łóżka (swoją drogą przyszłym Rodzicom polecam kupować od razu łóżko 200 a nie 160 cm. Nie dziękujcie 😉)..
Patrzyłam na swoje śpiące Owocki Miłości.. Słodycz i spokój.. Głęboki zachwyt i ciepło, które rozpływa się po każdym milimetrze ciała, serca i umysłu..To właśnie to, czego potrzebujemy, a tak często o tym zapominamy.
Być
Patrzeć
Podziwiać
Kontemplować..
Kiedyś usłyszałam, że warto kontemplować swoje Dzieci. Może brzmi to nieco dziwnie, ale owoce tego są jak najbardziej dobre. Przy takiej kontemplacji można doznać nie mniej poruszeń serca niż na porannych modłach, do których niejednokrotnie jesteśmy zachęcani poprzez idealne ujęcia na instagramie.. A mamy życie. Prawdziwe życie w którym właśnie możemy się nauczyć kroczyć własną drogą do Boga i z Bogiem. Droga, gdzie będą różne sytuacje, etapy w życiu..i będziemy docierać coraz głębiej i dalej.. nie porównując się, nie uczestnicząc w wyścigu szczurów, a podążając za Bogiem własną drogą..A On jest obecny w naszych Dzieciach! W każdej chwili naszej codzienności, w naszych myślach i pragnieniach..i odpowiada..
Tak łatwo nam działać, robić coś dla kogoś..Wtedy czujemy, że robimy coś ważnego, sensownego, że jesteśmy wydajni, ważni, potrzebni..
A w tym wszystkim zapominamy o tym, by właśnie być..
Myślę, że to ukierunkowanie na działanie wynosimy z dzieciństwa, z naszego wychowania. Zawsze trzeba było cos robić, bo to było potwierdzeniem tego, że coś potrafisz, że jesteś dobrą kobietą, gospodyni itd. Tak było. Tego nie zmienimy. Ale mamy DZISIAJ!
Dzisiaj możemy się uczyć bycia tu i teraz. Uczyć się zachwytu, podziwu, bycia bezwarunkowego, spokojnego.. To nie marnowanie czasu, to ładowanie baterii!! I żeby nie było, bycie nie wyklucza też działanie. Chodzi o to, żeby nie „przedawkować „ z działaniem i nie ogołocić się z bycia!
Dla mnie to jest przełomowe, bo dziś sobie na to pozwoliłam..bez wyrzutów, bez natrętnych myśli (kto coś o tym wie, ten wie, jak to jest😏)nie uciekłam w działanie ( i, o dziwo, świat się nie zawalił, a raczej odwrotnie- mam w sobie spokój 🕊️)..
Patrzyłam na Chłopaków, chłonęłam i doświadczałam tego, co nie da się mieć poprzez ciągłe robienie, działanie czy kupowanie..
Takie chwile to inwestycja..
Poprzez takie chwile zbiorniczki się napełniają, a trudności maleją..Z autopsji mówię 💜!I bardzo, bardzo polecam!!
Trudy macierzyństwa nie znikają (pozdrawiam wszystkich Rodziców, którzy w czasie wakacji mają „wesołe miasteczko” emocji swoich pociech na wakacjach 🙃, jestem z Wami💜), one się usensawniają poprzez potężną siłę dobra i piękna, które można doświadczyć poprzez właśnie takie patrzenie o 4.38..
