Smutek zamieni się w radość!

Jakiś czas temu mój pięciolatek powiedział nam (czyli swojej Rodzinie), żebyśmy poszli do salonu i poczekali. Powiedział, że zrobi dla wszystkich kanapki.

I tak siedzieliśmy, czekaliśmy..To było zupełnie inne czekanie..

Po chwili pojawiły się na stole kanapki. Każdy dostał starannie zrobioną kanapkę (podgrzaną w mikrofali, żeby ser lepiej smakował). Domiś sam wszystko zrobił, zaczynając od wyjmowania składników z lodówki, wyjmowaniem talerzy z szafki, i „konstytuowania” kanapki według własnego pomysłu wraz z jej dostarczeniem na stół..

To była najsmaczniejsza kanapka na świecie!.

Nie, nie dlatego, że byłam mocno głodna czy lubię kanapki(szczerze to nie za bardzo je lubię)..ta kanapka uzmysłowiła mi bardzo ważną prawdę(o tym na końcu, tak bardziej słowami i też pomiędzy nimi😌)..

A wczoraj razem z chłopakami robiłam zupę. Dzieci samodzielnie obierali, myli i kroili ziemniaki (oczywiście według umiejętności i pod czujnym okiem mamy😉)i marchew. Było głośno, mokro, śmiesznie i długo..Było prawdziwie, było tak „po naszemu”..

Jak jedliśmy tę zupę, to chłopaki stwierdzili, że smakuje jeszcze lepiej, jeszcze bardziej, bo jak ja sama robię zupę, to wkładam jedno serce, a przy tej zupie aż trzy serca zostały „włożone”..

I tak sobie z wypełnionym po brzegi wdzięcznością i Bożą radością wracam do początków swojego macierzyństwa.. dużo płakałam. Bardzo dużo. Było mi cholernie ciężko. Pod każdym względem. Nie było tam za bardzo radości..

To nie prawda, że rodzisz i wszystko wiesz, umiesz, potrafisz. To nie prawda, że skoro z całego serca pragniesz dzieci to łatwo ci pójdzie bycie mamą..

Niestety nie. 

Przypomniałam sobie czasy, kiedy miałam malucha w chuście i próbowałam ugotować obiad jedną ręką, a drugą przytulać starsze dziecko, które było chore i również mnie potrzebowało (a miało wtedy jakieś niecałe 3 lata, a maluszek w chuście zaledwie kilka miesięcy)..

’Nie radzę sobie ’ myślałam ja, czułam też, kiedy w szpitalu po porodzie bałam się ubierać własne dziecko (myśląc, że zrobię mu krzywdę).. kiedy codziennie przez ponad 3 miesiące nosiłam przez 2-3 godziny synka, który płakał z powodu kolek..kiedy przez kilka miesięcy regularnie budziłam się w nocy (między pobudkami dziecka) ,by sprawdzić, czy oddycha (tak, poziom mojego lęku sięgał zenitu i może kiedyś do tego tematu wrócę!).. Tego 'nie radzenia ’ w moim wtedy mniemaniu było bardzo dużo, tak dużo, że zawijało i przygniatało to mnie ogromną ciężką kołdrą smutku, beznadziei, bólu, a wreszcie i depresji..

Teraz o tym wspominam i opowiadam spokojnie. (Mieści się to w zaledwie kilka zdań, ale była to bardzo długa i trudna droga – terapia, kolejne nawrócenie, współpraca ze spowiednikiem i wsparcie bliskich osób).Nie chce o tym zapomnieć w sensie wyprzeć, bo to uruchomiło we mnie pewien proces. To mnie ukształtowało, wzmocniło, nauczyło patrzeć głębiej, szerzej, nauczyło słuchać i słyszeć..To wszystko było mi potrzebne, by poczuć, usłyszeć, zrozumieć, odważyć się zrobić z tym porządek. Pozwolić, by Bóg zrobił swój porządek! By smutek zamienił w radość!!

Było różnie. I to 'różnie’ też mi było potrzebne (widzę to teraz, z perspektywy czasu i różnych doświadczeń).

Jakby nie przygniotło mnie aż tak bardzo, to teraz raczej nadal próbowałbym(albo i nie..) po swojemu..nie wiedząc tak naprawdę kim jestem..nie docierając do tego, co tak naprawdę jest ważne..nie dostrzegłabym tych kanapek, tej 'wesołej zupy ’ i wiele innego..

Pragnę i tym pamiętać i tym dziele się szczerze z Wami, z Tobą droga Kobieto, Mamo..

Te nasze smutki różnego kalibru tylko Big może przemienić w radość. I często to się odbywa inaczej, niż my tego chcemy.

Bycie z Bogiem to nie o 'profitach 'w postaci bezproblemowo życia, to o głębokiej radości, i sensie, o prawdzie i nowej Bożej perspektywie. I przychodzi to po czasie prób i doświadczeń.. przychodzi wtedy, kiedy masz tak dużo trudności i rozterek, kiedy jesteś zmęczona, zmartwiona i myślisz, że nie dajesz rady..znowu. Przychodzi! W Słowie, w kanapce i zupie, w słowach dziecka, w nathnieniach i poruszeniach serca..które na modlitwie dziękuję Bogu za Mamę..

Życzę Ci, aby Twój dzisiejszy smutek zamienił się w radość! Niech Duch Święty poprzez Słowo Boże Cię pociesza i prowadzi!🕊️💜

Jeśli podoba Ci się moja twórczość:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *